Unlimited Web HostingFree Joomla TemplatesDeposit Poker
Start

PostHeaderIcon ” Boniedziałki w BoGaleryi”


Wojna!


A tak! Atak! Wojna!
Zbyt spokojnie bywało drzewiej na Boniedziałkach, sytuacja dojrzała
więc! Do czego dojrzała owa sytuacja była? Ano do definitywnych,
w swej adekwatności, rozwiązań, dojrzała. A, co to niby znaczy, że?
A to może znaczyć wszystko! I znaczy!
Wojny różne są, a i oręża wyciągane bywają najprzeróżniejsze.
No bo wojna, to, że niby Światowa, albo i w Zatoce Perskiej być może,
ale i wojna małżeńska, zarówno taka, że bomby lecą co chwila
i trup ściele się gęsto, lubo i wojna na znaczące milczenie bywa też.
Nie wiem, co gorsze. Znaczące milczenie bywa groźniejsze
od frontalnego ataku.
Konfrontacja przy otwartej przyłbicy, albo partyzanckie robienie koło
d… pióra, Wojna Trzydziestoletnia, albo Blitzkrieg, wojna na słowa,
na argumenty, wojna jabłkowa (nowa odmiana kwaśnych psior-Putinki)
Wojna na poduszki, na wodę, wojna nerwów.
Walka z samym sobą(ciekawe, czy może też być walka z cudzym sobą,
albo z samym nie sobą?)
Można strzelać z armaty do komara, albo przekuć miecze na lemiesze.
Wojny religijne i (prawie)całkiem świeckie.
Szerzenie ”jedynej prawdziwej wiary” ogniem i mieczem.
Wyprawy Krzyżowe, na których wyrosły, lub ugruntowały się
fundamenty wielkich, starych rodów Europy.
Jakimiż były one wojnami?... toż to bezkarne… co tam bezkarne!...
sowicie nagradzane! mordowanie wszystkich, bez wyjątku, również
kobiet i dzieci… do ostatniego… żeby zdusić ”zło” w zarodku.
I grabież. Krzewienie wiary swoją drogą, ale grzech byłoby przy tym
nie zyskać całkiem przyziemnych wartości. Żyć przecież trzeba.
Dziwimy się, że teraz, niektórzy ekstremiści, walą w wieżowce
i inne Pentagony Boeingami, albo rozrywają się w samobójczych
atakach na nosicieli jasnej karnacji?
Przecież robią to samo, co my im, u nich, jeszcze kilkaset lat temu!
Różnica jest taka, że wtedy oni byli biedni, a oręż mieli zbyt słaby,
by nawiązać równorzędną walkę w obronie własnej.
Bo oni bronili własnej ziemi, godności, honoru, własnych rodzin,
dziedzictwa kulturowego, wreszcie - własnej religii, swojego Boga.
Teraz mają oręż. Mają ropę. Teraz mogą.
Powinni ogłosić konkurs na logo islamskiego ekstremizmu ”Teraz My”
Ot co.
Koło Historii.

Współczesne wojny są jeszcze bardziej religijne.
Tą religią jest Władza, a świętymi obrazkami – dolary, euro, jeny,
funty… współczesne krucjaty znaczone są milionami baryłek ropy.
A sumienie?... sumienie wypucuje kapelan wojskowy, (sic!, Jezus,
to, gdyby nie był zmartwychwstał, toby się w grobie przewracał)
błogosławiący żołnierzy w ich fachu… czyli w zabijaniu!
Żałosne.
Jak bezalkoholowy spirytus, albo bezpiczny seks.
Za zamordowanie człowieka, czy stu ludzi idzie się do więzienia,
lub na szafot, ale wystarczy zmienić skalę i… mordując tysiące,
albo nawet całe narody, trafia się do Historii jako Wódz.
Wodzowie i ”mięso armatnie”, wywiad, rozpoznanie, walka na
odległość, ale i wręcz, twarzą w twarz, on, albo ja… aż po śmierć.
A za wojskiem – intendentura… ale i panie okazujące patriotyzm
na swój sposób, unieszczęśliwiające swoje kolana, które,
tym sposobem, tak okrutnie rzadko mają okazję się stykać.
I cała masa równych im indywiduów, ”biznesmenów” ,
węszących łatwy i duży zysk.
I mają rację!
Wojna to biznes. Najlepszy na świecie.
Przecież znane są, i to nierzadkie, przypadki krajów dostarczających
broń obu walczącym stronom lokalnych konfliktów! (Afryka)
Czy, w takiej sytuacji, może dziwić fakt, że nikomu nie zależy
na pokoju?... noooo… może poza tzw. ”zwykłymi ludźmi”,
którzy jednak, niestety, najmniej mają do gadania.
Na wojnach też, wbrew pozorom, zyskujemy i my.
To przecież wojny inicjują największe skoki technologiczne,
zaś wynalazki techniki wojskowej, przenikają, z czasem, ”do cywila”
i mamy… telefony komórkowe, na ten przykład.
Gdyby nie II Wojna Światowa i późniejszy wyścig zbrojeń, gdyby nie
Wietnam, Laos, Afganistan, Zatoka Perska, to pewnie coś takiego,
jak internet, czy komórki, mielibyśmy za jakieś circa about 100 lat.

Tylko… czy to aby byłoby źle?...


Boniedziałkowicze!

Na kolejne spotkanie ”FOTO(i nie tylko)GRAFICZNE” ,
czyli, w pierwszy!!! poniedziałek

1 września


o godzinie - 19:03!
przynieście stare (mogą być też nowe)… gazety (nie - ”gadżety”!) Dużo.
A tematem będzie:

Wojna!


… zaś wojna, ma swoje prawa.
A po wojnie… jak to po wojnie… posprzątać trzeba…
krew z podłogi zetrzeć…
Do tego będą potrzebne gazety.
A może… do czegoś całkiem innego?

Bo



P.S.
Przynieście też oręż jakowąś, może karabiny, albo miecze świetlne,
maczugi mogą też być… wszystko, czym można dać po łbie.
No i kamizelki kulo-, albo i kuroodporrne, lubo i zbroje można też.
A to po to, coby się nie dać z-martwić.
Bo tego byśmy nie chcieli. Oj nie chcieli. Byśmy tego.


Z A P R A S Z A M Y
w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca o 19:03!
Wstęp, jak zawsze - wolny.
PROSZĘ DZWONIĆ - DOMOFON !!!

Od października - NOWY KURS
I kontynuacja "starego" :)



Dziwimy się, że teraz, niektórzy ekstremiści, walą w wieżowce
 

PostHeaderIcon ZAPROSZENIE


Z A P R O S Z E N I E




OSTATNIA CHWILA na zobaczenie prac
3.Bielskiego Festiwalu Sztuk Wizualnych 2014.
    Już tylko do 24 sierpnia (niedziela) można oglądać baaardzo
zróżnicowane prace 13 kategorii z różnych obszarów sztuk wizualnych:
malarstwo, rysunek, grafikę, plakat, rzeźbę, obiekt, ceramikę, tkaninę,
film, wideo, performance... fotografię i instalację.
ZAPRASZAM do obejrzenia moich prac, które łączą dwa obszary
sztuk wizualnych - fotografię i instalację - scalając je w fotoinstalację.
(Na pierwszym piętrze Galerii Bielskiej BWA)

Z A P R A S Z A M

Bo


Autoportret z myślami
 

PostHeaderIcon Sztuka wychodzi na Rynek



 

PostHeaderIcon ” Boniedziałki w BoGaleryi”


A propos     ” Boniedziałków w BoGaleryi”     , tooooooo…

…tematem najbliższego, dwudziestego siódmego, spotkania

”FOTO(i nie tylko)GRAFICZNEGO”

,
które, dzięki pewnym zabiegom (g)astronomiczno - astro(nie)logicznym
nastąpi w PIERWSZY , A JAKŻE poniedziałek, zaordynowany tą razą naaaaaaa…

14 lipca

o godzinie A JESZCZE JAKŻEJ 19:03!
I tegoż dnia o tejże godzinie akuratnie zdradzę Wam

”Jak, za 175 pln… zostać światowej sławy fotografikiem ”


No jak?
Hmmm… myślę, że tak samo, jak za 354, czy 17,50 albo i 7849,56 pln.
Po prostu, talentem i ciężką pracą… w takiej właśnie kolejności takie
rzeczy wydarzać się mogą. Samą zaś ciężką pracą zostać można,
doskonałym, co prawda, ale jednak, rzemieślnikiem.
A bez pracy?... a bez pracy, nie ma kołacy.
Trzeba mieć w sobie odrobinę iskry bożej, aby podążać krętą i wyboistą,
błotnistą i bez oznaczeń, krótką, wąską i suchotniczą… drogą artysty.
I tutaj wyjaśnienie: otóż NIE!, sam papierek ”na artystę”, nie wystarczy.
A już najgorzej, gdy genetyczna loteria/przeznaczenie/Bóg, czy, w co
tam kto wierzy, robi delikwentowi psikusa i poskąpiwszy talentu daje
w zamian nadmiar ambicji i pewności siebie.
To chyba najgorsze, acz na pewno, najuciążliwsze fotozboczenie,
jakie jest mi dane czasem obserwować.
Rzadkie, aczkolwiek… znam paru…
Cóż… taki, to nawet dysponując milionem, nadal będzie płodził gó…
… znaczy badziewne badziewia.
Cóż, w takim razie, z rzeczonymi 175 pln?
Ano… dobry początek (tak jak 1000 prawników na dnie morza).
Entuzjaści fotografii sami blokują swój rozwój słuchając, z jednej strony
zblazowanych ”fahofcóf” twierdzących, że jakoby, fotografia studyjna,
to prosta jest ona, nie to, co na ten przykład, pejzaż, czy inny dokument,
albo i reportaż też również, a z drugiej (strony, że niby) ulegając
mylnemu przekonaniu, że ona studyjna fotografia, to wymaga
ogromnych, albo i jeszcze większych nakładów i nie jest dostępna
przeciętnemu amatorowi. I nie używam tutaj słowa ”amator” w sensie
pejoratywnym, jak się w naszym kraju przyjęło, ale jako antonim słowa
”zawodowiec”. U nas, zbyt często, amator jest kojarzony jako
przeciwieństwo ”profesjonalisty”. Nic bardziej mylnego. Znam wielu
amatorów fotografii, będących wysokiej klasy profesjonalistami… i paru
zawodowców, którzy, do tego, co robią, podchodzą nieprofesjonalnie.
Ale, wracając do Ad Remu , pewnie, drogi Czytelniku / Czytelniczko,
nie możesz się doczekać, o co, do cholery, chodzi, z tymi 175pln!
Ano o to, że za taką właśnie kwotę można zakupić:
- żarówkę błyskową 68/34Ws,
- uchwyt żarówki z kablem i wyłącznikiem,
- statyw oświetleniowy,
- 2 parasolki fotograficzne - białą i srebrną
oraz kawałek styropianu ≠ 3-4cm, który trzeba by okleić jednostronnie
kuchenną folią aluminiową, uzyskując tym samym srebrno-białą blendę,
o słusznych już i przydatnych okrutnie bardzo rozmiarach 0,5 x 1m.
To wszystko, pozwoli zbudować pierwsze w życiu studio fotograficzne.
I będzie to, dla Was, najlepsze na świecie studio fotograficzne, z jednego
prostego powodu… innego nie macie.
Nawet nie wyobrażacie sobie, jak, tak skromnie wyposażone studio,
wpływa na kreatywność! Nie mając ”wypasionego” wyposażenia, jak
profesjonalne studia, możecie robić lepsze zdjęcia!
Jedendoks?... paradoks?... (i tak i nie ;)…
Mając 10 lamp, 7 blend, tła i tysiąc trzysta pięćdziesiąt dziewięć różnych
gadżetów studyjnych, nie mamy presji na kreatywność, a poza tym,
z czasem i przybywającymi szpejami, zazwyczaj wkrada się też rutyna…
Ludzie!
Fotograficy też.
Zainwestujcie 175pln.
Rozwijajcie się!
Na początku będzie może i niełatwo, aleeee… per aspera ad astra…
Jestem przekonany, że Wasza kreatywność zaowocuje interesującymi
fotografiami. Może niewielu doprowadzi to do tytułowej ”światowej
ławy”, ale przecież nie o to chodzi.
Światowej sławy fotografikiem staje się nie dzięki wydaniu 175pln,
(choć wykluczyć tego nie sposób) ale dzięki talentowi,
pracy i przypadkowi, z domieszką łutu, albo i dwóch łutów, szczęścia.
Albo też, pomijając wszystko powyższe, dzięki odpowiedniemu
promotorowi… ale, patologiami tu się zajmować nie będziemy, zajmie
się nimi Historia Sztuki, zapamiętując to, co wartościowe, a usuwając
w czeluście szamba, to, co tam się znaleźć powinno.


Najbliższy Boniedziałkowy Boniedziałek będzie próbą przybliżenia 175pln.
Nie, żebym miał rozdawać rzeczoną kwotę, co to, to nie, ale,
za pomocą zakupionego przeze mnie, właśnie w tym celu, sprzętu,
(za 175pln) postaram się przybliżyć Wam podstawowe (i nie tylko)
zasady pracy w studio. Reszta należy do Was.
I dobrze Wam tak!
Trzeba się było zająć zbieraniem etykiet zapałczanych.

Bo



P.S.
Z żalem, aczkolwiek nie do końca szczerym, informuję, że Boniedziałek
sierpniowy ma nikłe, wnóż, albo i wręcz określony cyfrą nigdy nie
mogącą wystąpić w mianowniku ułamka zwykłego, a opisującą szansę
na odbędziecie się owego Boniedziałku.
Azaliż radosną jawi się informacja, że wrześniowy ma być.
Ale, alee, aleee… który z wrześniowych poniedziałków będzie
pierwszym, tego jeszcze meteorologia, albo meteoropatia, nie ustaliła.
I patologia również też. Jednakowoż seksuologia…. też nie.
Premier też milczy na ten temat.
A gdyby tak po(d)słuchać?... albo uderzyć w stół?...
Może chociaż nożyce się odezwą, albooo… z odezwą wystąpią.
Ale nie o to.
Że.

Bo



Z A P R A S Z A M Y
w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca o 19:03!
Wstęp, jak zawsze - wolny.
PROSZĘ DZWONIĆ - DOMOFON !!!

Zapraszamy również do uczestnictwa w kursie
fotograficznym… od września nowa grupa.


 

PostHeaderIcon ” Boniedziałki w BoGaleryi”


DO NARODU


FOTORODACY ! FotoNierodacy też również.
Mówimy kategoryczne NIE! pstrykaniu fotek!!!
Dajmy stanowczy odpór bezsensownemu wciskaniu spustu migawki!
To nieetyczne i niegrzeczne jest, takie wciskanie migawkom ciemnoty,
że tak często muszą migać te migawki,
bo jeszcze nie uwieczniliśmy, na ten przykład,
Bernadetty jedzącej kulturburgera - z kąta 17˚29’.
Z wszystkich innych kątów ją mamy.
Zaś matryce wydają ostatnie rzężenia, niemiłosiernie
przy tym rzężąc. Rzężą o tym, że łżą aparatoposiadacze,
iż muszą pstryknąć kolejną fotkę w jedną ósmą sekundy
po poprzedniej… nooo, bo może się uda… nooo,
bo coś się wybierze… nooo, bo przecież jest jeszcze tyle miejsca na karcie…
Nic się nie ”uda” i nic się nie ”wybierze”, zrozum to wreszcie, Narodzie!
Może, po zrobieniu 764 fotek, jakimś przedziwnym cudem
(no bo cuda, to chyba zazwyczaj są przedziwne) powstanie fotografia,
(nie mylić z fotką), ale nie będziemy jej w stanie wyłuskać ze śmietnika.
Zazwyczaj tak jest, że, po obejrzeniu 200-300 zdjęć
mamy tak zmęczony mózg, (dotyczy wyłącznie mózgoposiadaczy)
że nie jesteśmy w stanie odróżnić dobrego od gów......od niedobrego.
Lepiej zrobić mniej, za to świa-do-miej.
Rozrost techniki deprawuje procesy myślowe.
I to jest właśnie, według mnie, całe zło cyfrowej rewolucji w fotografii.
Fotografowanie, to ŚWIADOMY wybór motywu
oraz dopasowanie do tego, sposobu jego oddania na fotografii.
A nauczenie się tego nie jest trudne,
choć wymaga trochę uwagi i zaangażowania. Ale tylko trochę.
Na początek proponuję przeczytanie INSTRUKCJI OBSŁUGI APARATU
i spędzenie kilku godzin z instrukcją i aparatem w ręce,
aby na gorąco zamieniać teorię w praktykę.
Współczesne instrukcje zawierają zazwyczaj również
podstawowe zasady kompozycji obrazu fotograficznego.
Na początek wystarczy.
Pamiętamy, jak uczyliśmy się jeździć na rowerze?...
ile razy zaliczyliśmy krzaczory, czy inne pokrzywy,
ile razy Mama opatrywała zdarte łokcie?
I co?... dalej tak jeździcie?... dalej - Wy chcecie w prawo, a rower - w lewo?
Z fotografią jest tak samo. Trzeba się trochę potrudzić, ale czas i tak upłynie,
możecie go spożytkować, albo stracić .
Trud ten zaowocuje jednak poznaniem nowego Przyjaciela.
Przyjaciela, który nigdy się nie skarży, a dostarcza nam tyle radości,
tyle cudownych przeżyć rejestruje dla nas. Uwiecznia. Właśnie tak - uwiecznia!
Uwiecznić coś, (na fotografii) znaczy - podarować temu wieczność.
Pamiętajcie też, że niewolnictwo zostało zniesione.
A poza tym, niewolnik wykorzysta naszą słabość
i dokopie nam w najmniej spodziewanym momencie.
Przyjaciel zaś, w obliczu trudności, pomoże,
albo chociaż przytuli fotowspomnieniem…
Podarujmy naszym aparatom wolność, uczyńmy je swoimi przyjaciółmi.
Zacznijmy od dzisiaj…zacznijmy czytać instrukcję obsługi naszego Przyjaciela.


BONIEDZIAŁKOWICZE!

Po pierwsze primo, zabierzcie ze sobą instrukcje obsługi aparatów, z którymi przybędziecie.

KONIECZNIE!!!

Po drugie primo, odnajdźcie lub pożyczcie najmniejsze karty pamięci…
tak z 32 do 64 MB (MEGA!!!bajtów),
przysięgnijcie sobie i Bogu, (czyli mnie) że nie skasujecie ani jednego zdjęcia.
Sic itur ad astra.
Jak już to wszystko będziecie mieli, nadciągnijcie na następne spotkanie

”FOTO(i nie tylko)GRAFICZNE”

nastąpiwszy które w pierwszy poniedziałek, tym razem zaordynowany na

9 czerwca

przy czym godzina -19:03!
i ani milisekundy później… albo wcześniej… albo co…
nosi ono zaś tytuł:


OSTROŻNIE !

Bo



Z A P R A S Z A M Y
w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca o godz. 19:03!

Wstęp, jak zawsze - wolny. PROSZĘ DZWONIĆ - DOMOFON !!!

Zapraszamy również do uczestnictwa w kursach
i warsztatach fotograficznych.


 

PostHeaderIcon ” Boniedziałki w BoGaleryi”



”Boniedziałki w BoGaleryi”



W szkole dla szpiegów, fotografowanie ich było ważnym przedmiotem,
a zdobywanie, szczególnie tych bardzo niejawnych, wiązało się
ze znacznym ryzykiem… albo i z przyjemnością, jeżeli droga
ich pozyskiwania prowadziła przez alkowę.
Współcześni szpiedzy mają sporo łatwiej - wyszukiwarka internetowa
znajdzie (prawie) wszystko. Zero romantyzmu.
Zawód szpiega zdewaluował się okrutnie.
Aleeee… co tam szpiony, my sami robimy ich mnóstwo,
niektórzy nawet je rysują… bywa, że i zawodowo…
Jedne realizujemy z zapałem, a inne odkładamy ad acta.
Są takie - na dzisiejszy wieczór, czy na jutro, ywentualnie pojutrze,
ale i takie - na lata robimy też również, choć często bezsensownie,
gdyż, ponieważ się zdarza, że spotykamy na swej drodze,
na ten przykład - żabę, (nie całować!, choć czasem trzeba ją zjeść)
albo innego raka… i już nam się optyka zmienia… zaczynamy doceniać
dzień dzisiejszy, do przyszłości większej nie przywiązując wagi…
no, bo i po co przywiązywać wagę?... jeszcze się urwać może,
jak, nie przymierzając, film, acz jedno wykluczać drugiego nie musi,
jeśli rzeczona waga, (lub na-rzeczona z nad-wagą, alebo, co gorsza,
niedo-ważona, acz zwa-rzona zła żona) wisiała nam nad głową będzie.
I urrrwie się. Się ę.
A poza tym - do czegóż taką wagę można by przywiązać?...
do innej wagi?... noooo… to jeszcze miałoby sens - wtedy zyskujemy
prze-wagę. Trzeba też wy-ważyć, że przy zakupie takiej wagi
przydałaby się roz-waga, (no bo i po co mi dwie?) a jeśli już za-waży
dwosądek, albo i rozsądek też jakoby, to należy u-ważać,
żeby nie prze-ważyło za lub przeciw, a nawet odwrotnie.
Szczególnie delikatną materią w, za przeproszeniem, stosunkach
damsko-męskich, jest miejsce przechowywania takiej wagi.
I, o ile, trzymanie takiej wagi - pod, nie nastręcza większych problemów,
o tyle wagi - na… ojjj… tu już problemy pojawiają się bezsprzecznie,
a są one zarówno płytkie, a jako, azaliż, i głębokie bywają też również.
I tutaj już po-waga przystoi, bo i kto znie-ważonym poczuć się mógłby,
albo i z-warzyć by się mogły, za kolejnym przeproszeniem, stosunki
międzyludzkie, szczególnie, gdy jakiś ktoś z nad-wagą posiadałby sporą
prze-wagę nad innym ktosiem, z, nieco zbyt sporą, niedo-wagą
prze-ważnie.

Ale, ale, aleee… wracając do Ad-remu, boć mi waga wag z-warzyć
by mogła po-ważnie wagę tematu, tak więc z wielką, acz niewyszukaną,
roz-wagą postępując, po-ważyłem się na nieroz-ważny krok wybierając
temat następnego, dwudziestego czwartego,

spotkania ”FOTO(i nie tylko)GRAFICZNEGO” , które, o zgrozo,
nastąpi w… poniedziałek,

07 kwietnia

o godzinie (och!…) 19:03!
zaś tematem owym jest, a raczej są:

”Plany”


których waga jest nie do przecenienia, bo i nie przecenia się WAG,
choć ich rola jest często niedoceniana.
I tu już po-waga przystoi… albo i przysiedzi.

Bo


Z A P R A S Z A M Y
w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca o godz. 19:03!

Wstęp, jak zawsze - wolny.
PROSZĘ DZWONIĆ - DOMOFON !!!

Zapraszamy również do uczestnictwa w kursie
fotograficznym… się aktualnie odbywającym.


 
Lokalizacja
Patronat
Linki






Gościmy
Naszą witrynę przegląda teraz 2 gości